wtorek, 11 listopada 2014

Wieczór z Dorianem Grayem

Przez miesiąc blog świecił pustkami. Studia i inne obowiązki skutecznie odciągnęły mnie od pisania tutaj,
a co za tym idzie - pozwoliło mi to nabrać odpowiedniego dystansu do blogowania. Dziś powracam i w ramach rekompensaty za dłuższą nieobecność chciałabym podzielić się z Wami refleksją na temat książki, która była jedną z tych najbardziej przełomowych w moim życiu. Mowa o powieści Oscara Wilde'a - Portret Doriana Graya. Wilde żył jak żył, budził wiele kontrowersji, lecz nie mnie go oceniać. Jedno jest pewne - stworzył dzieło absolutne, porywające swym kunsztem, którego każda strona jest oddzielną kopalnią złotych myśli.

O Dorianie Grayu słyszał chyba każdy, kto choć trochę interesuje się literaturą. Jest to opowieść o człowieku, który za cenę własnej duszy otrzymał wieczną młodość. Zamiast Doriana starzeje się jego portret namalowany przez Basila Hallwarda, zafascynowanego urodą młodzieńca. Lata mijają, a Dorian Gray wcale się nie zmienia. Lecz to tylko pozory, bo piękno zewnętrzne Doriana skrywa jego coraz bardziej okrutną i zepsutą duszę.



Portret Doriana Graya nie bez przyczyny został okrzyknięty jednym z największych dzieł literatury angielskiej XIX wieku. To powieść jedyna w swoim rodzaju, bardzo wyrafinowana, napisana pięknym językiem, ale też pełna cynizmu i bolesnej prawdy o człowieku. Wilde w typowy dla siebie sposób przedstawił obraz społeczeństwa w którym żył, wydobywając ze swych bohaterów  wszystkie wady, z próżnością, głupotą i obłudą na czele. Portret Doriana Graya to również swoisty traktat o sztuce, poszukiwaniu (oraz interpretowaniu) piękna. Autor po mistrzowsku ubiera w słowa wszystkie swoje myśli nadając całej powieści filozoficzny charakter. Zachwyca czytelnika błyskotliwością umysłu, czaruje, nieraz bulwersuje. Ale na pewno nie pozwala się nudzić.
Chyba nie muszę mówić, jak bardzo polecam tę książkę!


 Nie zasady, lecz indywidualności rządzą światem.
 
  
 (...) piękność jest formą geniuszu, piękność jest czymś więcej niż geniusz, gdyż nie potrzebuje komentarza.


Ale młodość uśmiecha się bez powodu. To właśnie stanowi główny jej urok.


 Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego.
 

Cytaty oraz fragment przedmowy: Oscar Wilde, Portret Doriana Graya, przeł.Maria Feldmanowa, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010

niedziela, 12 października 2014

Castles and dreams

Przenieśmy się gdzieś daleko, do krainy baśni i snów...

Pomysł na dzisiejszy wpis przyszedł mi do głowy podczas wczorajszego wieczoru, kiedy to siedziałam zasłuchana w dźwiękach muzyki Blackmore's Night, zawieszona gdzieś między rzeczywistością a światem renesansowych grajków, baśni i legend. Zaczęłam wspominać wszystkie książki i filmy, które przenosiły mnie nie raz do czasów epoki Tudorów, albo jeszcze wcześniej. Tak więc po skromnej Jane Eyre, dziś prezentuję Wam stylizację luźno nawiązującą do czasów renesansu. Nie jestem żadną rekonstruktorką, więc nie zależy mi na dokładnym historycznym odzwierciedleniu stroju z tamtego okresu. Po prostu realizuję na tyle, ile potrafię swoje wizje i wyobrażenia, czerpię z tego przyjemność oraz chcę podzielić się tym z Wami. :)

 
 
 

Fryzura, makijaż i zdjęcia są efektem działań mojej mamy (szczerze mówiąc nie musiałam tego nawet pisać, bo jeśli nie jesteście tu pierwszy raz, zapewne już się domyśliliście). Czasem sama nie wiem, kto - Ona czy ja, ma większą frajdę z tego całego czesania, malowania i fotografowania... :)



niedziela, 5 października 2014

Jane Eyre

Przeczytałam w swoim życiu wiele książek, ale żadna z nich nie poruszyła mnie tak jak Dziwne losy Jane Eyre. Powieść ta była moim pierwszym spotkaniem z Charlotte Brontë, które zaowocowało długotrwałą sympatią, rzekłabym nawet uwielbieniem dla prozy tej niezwykłej autorki. Teraz, po kilku latach znajomości z Jane Eyre, mogę śmiało powiedzieć, że wiele jej zawdzięczam. To ona odmieniła w dużej mierze mój sposób patrzenia na siebie samą, innych ludzi oraz świat ogółem. Pokazała mi, że w życiu warto podążać własną drogą, że trzeba słuchać głosu swojego serca i być po prostu sobą.


Fryzura inspirowana filmowym uczesaniem Jane Eyre oraz makijaż to tradycyjnie zasługa mojej niezastąpionej mamy. :)

sobota, 27 września 2014

Charlotte Brontë - Niedokończone opowieści

Początek jesieni zdecydowanie upływa mi pod znakiem sióstr Brontë. Chyba nie ma lepszej pory roku na książkowe spacery pośród wrzosowisk albo wieczorne wylegiwanie się pod kołdrą z wiktoriańską powieścią w rękach. Nie tak dawno czytałam biografię Charlotte Brontë napisaną przez Elizabeth Gaskell, a teraz w moje ręce wpadło pierwsze polskie wydanie Niedokończonych opowieści. Gdy tylko dowiedziałam się o istnieniu tej książki, wiedziałam, że koniecznie muszę ją przeczytać.


Na Niedokończone opowieści składają się cztery urwane w pewnym momencie opowiadania. Pierwsze z nich pt. Ashworth, to historia, której głównym bohaterem jest ekstrawagancki młodzieniec z dobrego domu. Później obserwujemy go jako męża i ojca, śledzimy też jego karierę. Czy Ashworth dobrze sprawdzi się w roli głowy rodziny? Tego nie zdradzę. Powiem tylko, że na tle wszystkich opowiadań to akurat spodobało mi się najbardziej. Drugi utwór noszący tytuł Emma, przywodzi od razu na myśl Małą księżniczkę Frances Hodgson Burnett. Mamy tu podobnie jak we wspomnianej książce tajemniczą dziewczynkę oddaną do szkoły dla panien.
Kolejne opowiadanie, Państwo Moore mające w sobie nieco z satyry, ukazuje nam portret świeżo poślubionego małżeństwa. Zarówno pan jak i pani Moore mają ogniste charaktery, co czyni ich związek dość wybuchowym, pełnym sprzeczek oraz wzajemnych utyskiwań. Ostatni utwór, Historia Williego Ellina poświęcony jest dwóm braciom, gdzie starszy z nich znęca się nad młodszym. To opowiadanie z całej czwórki ma zdecydowanie najbardziej ponury klimat i chyba najmniej przypadło mi do gustu.


Nikt nie potrafi pisać tak jak Charlotte Brontë. Nikt inny nie umie tak celnie, czasem ledwie w paru słowach nadać postaci niepowtarzalnego charakteru. Kiedy czyta się Niedokończone opowieści, od pierwszych stron czuć melancholijny i subtelny nastrój, okraszony w niektórych momentach inteligentnym i bardzo wyważonym humorem. Ta książka po prostu broni się sama, a raczej broni ją nazwisko Brontë. Bo powiedzcie mi, czy Charlotte mogła napisać coś, co nie jest co najmniej dobre? Mnie ta lektura usatysfakcjonowała, pomimo tego, że wszystkie opowiadania są niedokończone. Wiecie dlaczego? Bo we współczesnym świecie nie ma już takich powieści, nie ma drugiej takiej Brontë, która za każdym razem, gdy otwieram jej książkę zabiera mnie gdzieś daleko na angielskie wrzosowiska. I dlatego każde napisane przez nią zdanie oraz każda jej myśl jest cenna, stanowi skarb jaki nam po sobie pozostawiła.

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG.

niedziela, 21 września 2014

Drugie urodziny bloga + niespodzianka!

Pamiętam jak dziś ten dzień, w którym postanowiłam, że założę bloga. Był to 18 września 2012 roku, deszczowe popołudnie, chwila zamyślenia z kubkiem herbaty i nastrojową muzyką w tle. Aż trudno uwierzyć, że od tego momentu minęły już dwa lata.

O ile pierwszy rok był czasem eksperymentów i szukania własnej drogi blogowania, o tyle drugi pozwolił mi się przed Wami bardziej otworzyć i mimo różnorodnej treści wpisów odnaleźć tematy, które szczególnie interesują zarówno Was jak i mnie samą. Dodatkowo prócz recenzji filmów, książek i muzyki udało mi się stworzyć szereg postów ze stylizacjami, dla których źródło inspiracji stanowiły moje ulubione postacie kina czy literatury. Tak też chciałabym Wam najserdeczniej podziękować za wszystkie miłe słowa, komentarze i rozmowy. Za to, że za każdym razem, gdy zaczynam wątpić w sens prowadzenia tego bloga, niespodziewanie dostaję maile od osób, którym bliskie jest to o czym piszę i co pokazuję. Z całego serca DZIĘKUJĘ! :)

A teraz obiecana niespodzianka!
Od początku istnienia bloga nie organizowałam żadnego konkursu, więc chyba czas najwyższy. Jeśli macie ochotę, zapraszam Was do wzięcia udziału w małym losowaniu. Nagroda jest jedna, a składa się na nią to, co widać na zdjęciu - wieszaczek na ścianę, świeczka Kringle Candle o zapachu kwiatu wiśni, serial Emma produkcji BBC i pudełko aromatycznych suszków. Aby wziąć udział w losowaniu wystarczy zostawić komentarz pod tym postem, wyrażając chęć uczestniczenia w konkursie oraz dodatkowo odpowiedzieć na pytanie - który z dotychczasowych wpisów na My little reflections spodobał Ci się najbardziej i dlaczego? Osoby, które nie posiadają konta na blogspocie mogą napisać wiadomość na Facebooku bądź maila. Nie zmuszam nikogo do obserwowania bloga czy lajkowania fanpage'a, ale będzie mi miło, jeśli zechcecie w taki sposób pozostać ze mną na dłużej. :) Zgłoszenia przyjmuję do 21 października 2014, a dzień później wylosuję jedną osobę, która otrzyma nagrodę. Wyniki podam w tym wpisie oraz na Facebooku.

Powodzenia! :)

__________________________________________________________________________

Wyniki losowania!
Miło mi powiadomić, że nagroda powędruje do czytelniczki o nicku Rouge. Zwyciężczynię proszę o kontakt, a pozostałym uczestniczkom serdecznie dziękuję za wzięcie udziału w konkursie. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...