sobota, 31 sierpnia 2013

Podsumowanie sierpnia

Sierpień był dla mnie miesiącem bardzo pracowitym, mimo to udało mi się znaleźć czas na drobne przyjemności. Tak więc dzisiejszy post będzie dotyczył głównie sierpniowych umilaczy. :)

Chciałabym zacząć od wyjazdu do pałacu w Kozłówce. Zachwycona pięknymi wnętrzami i możliwością fotografowania robiłam zdjęcia jak szalona. Niestety, nie mogę pokazać ich na blogu, bo fotografie obiektów muzealnych mogą służyć tylko na użytek własny, obowiązuje surowy zakaz ich upubliczniania. Ale powiem Wam, że jest tam naprawdę pięknie!


W sierpniu udało mi się przeczytać Dynastię Tudorów: król, królowa i królewska nałożnica autorstwa Anne Gracie, oraz Norwegian Wood Murakamiego. Owa książka zrobiła na mnie spore wrażenie, to moje pierwsze spotkanie z tym wielkim japońskim pisarzem i z pewnością nie ostatnie. W międzyczasie dobrnęłam do końca 50 twarzy Greya (ludzie, bardziej żenującej książki to ja w życiu nie czytałam), a teraz podczytuję sobie Ostatniego Dona Mario Puzo. Wiecie, mafia i te sprawy - bardzo lubię o dziwo takie klimaty, poza tym styl tego autora ogromnie mi się podoba. Puzo nigdy nie zawodzi.


Marzę o podróży do Japonii, ale jak na razie muszę zadowolić się podróżami co najwyżej do drogerii, by kupić kosmetyki pachnące krajem kwitnącej wiśni. Jestem ogromnie zadowolona z żelu pod prysznic z firmy Mariella Rossi, który zobaczyłam w Biedronce za dyszkę. Naprawdę polecam, tym bardziej, że zapach długo utrzymuje się na ciele, płynu jest sporo, no i to piękne opakowanie... z pewnością go nie wyrzucę, kiedy żel już się skończy. :)


A co oglądałam w sierpniu? Powiem Wam, że niewiele czasu poświęciłam na filmy czy seriale. Chcąc odpocząć i się "odmóżdżyć" skusiłam się na komedie romantyczne, które proponowała telewizja. Mało to ambitne, ale Pożyczonego narzeczonego, Masz wiadomość czy Moja dziewczyna wychodzi za mąż oglądałam z uśmiechem na ustach. W planach mam wyjście do kina na Blue Jasmine Woody'ego Allena. Film jakoś tak sympatycznie się zapowiada, trailer mnie zaciekawił, więc dlaczego nie? Humor "małego człowieczka w okularkach" (jak nazywa go moja mama) nie zawsze mnie śmieszy, ale czuję, że ten film mi się spodoba. A może Wy ostatnio coś fajnego widzieliście i polecacie?

Muzyka, która towarzyszyła mi przez ten miesiąc to wybuchowa mieszanka wszystkiego, czego dotychczas słuchałam. W ostatnich dniach znów zasłuchuję się w Mylène Farmer. Kobieta ma nieziemski głos i fascynującą osobowość. No tak... mogłabym o niej godzinami. Oprócz tego Bryan Ferry i Roxy Music. Znam ich piosenki od dziecka, bo moi rodzice uwielbiają pana Ferry'ego i jego zespół. Jeśli śledzicie mój fanpage na Facebooku to zapewne wiecie, że właśnie tam podrzucam linki do muzyki, której akurat słucham. Zachęcam więc do zaglądania na fejsbuczka wszystkich tych, którzy chcą być na bieżąco. 

Dziś jest także ostatni dzień na wysyłanie wiadomości do urodzinowej skrzynki pytań. Na chwilę obecną dotarło do mnie 12 pytań. Jeśli ktoś jeszcze chciałby dodać coś od siebie, ma na to czas do północy. :) Szczegóły TU.

20 komentarzy:

  1. Pałac w Kozłówce musi być przepiękny :) Ale chyba nigdy nie zrozumiem zakazu umieszczania zdjęć z wnętrz na przykład na blogach- przecież to tylko reklama dla samego obiektu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego nie mogę pojąć, no ale cóż zrobić. Jest zakaz i muszę się do niego zastosować. :/

      Usuń
  2. Żałuję, że nie mogę zobaczyć zdjęć z muzeum :) Co do "Blue Jasmine" to mnie właśnie trailer zupełnie nie zaciekawił, ale słyszałam dobre opinie na temat tego filmu. Dla mnie najlepszym filmem Allena już chyba zawsze będzie "O północy w Paryżu"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam "O północy w Paryżu"! Z filmów Allena bardzo lubię jeszcze "Vicky Cristina Barcelona", "Wszystko Gra" i "Co nas kręci, co nas podnieca" (bo grał tam mój ulubiony Henry Cavill :P).

      Usuń
  3. kurcze też już od dawna zabieram się do jakiejś książki Murakamiego, słyszałam, że to świetna "intelektualna" literatura, a co do komedii romantycznych - to świetny wybór, uwielbiam je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Murakamiego. Ma bardzo specyficzny styl, pisze niby o rzeczach banalnych, ale w magiczny sposób. ;)

      Usuń
  4. Mukarami jest świetny, a trylogia Grey... Ufff... Harlequiny z kiosku są lepiej napisane. :D
    A czy wolno robić zdjęcia w środku pałacu? Wiem że nie wszędzie można. Np. w moim ulubionym Łańcucie, czego bardzo żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można robić zdjęcia, ale bez lampy błyskowej bo to szkodzi eksponatom i tylko na własny użytek bez prawa do publikacji, jak wspomniałam wyżej.

      Murakami to geniusz, jego proza można się wręcz delektować. :)

      Usuń
  5. Kozłówka jest przepiękna, zwiedzałam w tamtym roku. Bogate wnętrza, wypełnione po brzegi obrazami ściany - zgodnie z modą II Cesarstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Aż nie wiadomo na czym się skoncentrować, tyle cudowności można tam podziwiać.

      Usuń
  6. Ten zakaz jest... dziwny. Brak lampy błyskowej oczywiście, ale czego się oni obawiają? Że ktoś im wnętrza skopiuje? Och, jak ja uwielbiam Puzo (Głupcy umierają na dzień dzisiejszy najbardziej. ALe to dosyć zmienna kwestia:D). Mam słabość do Allena - z nowszych właśnie O północy w Paryżu (i Hiddleston jako Fitzgerald<,3), Wszystko gra i Co nas kręci, co nas podnieca (ja za to mam sporą słabość do Evan Rachel Wood). I konicznie muszę w końcu złapać coś od Murakamiego. Jakoś nigdy nie było okazji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze tej książki Puzo, ale skoro mówisz, że świetna to oczywiście nadrobię. :) Haha, co do Allena - spójrz na moją odpowiedź do komentarza Małej Mi. Wymieniłam te same trzy filmy co Ty, jako swoje ulubione Allenowskie produkcje. :D

      Usuń
  7. Jakie piękny ten pałac... szkoda, że nie mogłaś umieścić fotografii wnętrz. Jednak jest to motywacja aby samemu odwiedzić ten pałacyk i zobaczyć wszystko na własne oczy:)

    Skoro lubisz Japonię i "tematyczne" kosmetyki to polecam żel pod prysznic, również z Biedronki BeBeauty Japan (błękitny). Pięknie pachnie:)

    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio widzę że dużo osób strasznie wychwala te książki Murakamiego jednak ja jakoś nie miałem jeszcze okazji się z nimi bliżej zapoznać

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę wkurza mnie, że zakazują publikować zdjęcia! Przecież jak zrobisz zdjęcie czegoś pięknego i napiszesz, że polecasz to wiele osób może tam pojechać ;) Ech...ale mam ochotę na ten żel, musi być świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Niestety, nie mogę pokazać ich na blogu, bo fotografie obiektów muzealnych mogą służyć tylko na użytek własny, obowiązuje surowy zakaz ich upubliczniania" I tego właśnie w niektórych pałacach / muzeach nienawidzę :/

    Murakamiego czytała kiedyś moja kuzynka i w sumie jestem coraz bardziej skłonna dodać jakąś jego powieść na moją listę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Marzenia są do spełnienie, pamiętaj :). Jeśli nie teraz to można sobie płyn do kąpieli powąchać i poczuć zapach marzeń realnych :D Hehe...

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż za śmieszne przepisy z tej Kozłówce - sama pracuję w muzealnictwie i przyznaję, że ten pomysł z nieupublicznianiem swoich zdjęć jest śmieszny - jeśli nie masz z tego korzyści majątkowych, a np robisz sobie zdjęcie na tle wnętrza, to dlaczego miałabyś potem się tym nie pochwalić? No ale...

    Książki Murakamiego muszę w końcu dorwać :) A co do filmów, ja tez ostatnio stawiam na komedie romantyczne ;)

    Moje pytania już do Ciebie pofrunęły :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli sierpień spędziłaś bardzo fajne :) Ja bym chciała nadrobić zaległości filmowe i też gdzieś się wyrwać chociaż na chwilę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem czy wiesz, ale jest film japoński na podstawie powieści Norwegian Wood. Ale nie podobał misię. Może gdyby go zrobił Wong Kar Wai to jeszcze jeszcze... Inaczej wyobrażałam sobie bohaterów. Skrewili przede wszystkim moją ulubioną bohaterkę - Midori :/

    Zaraz chyba pofrunę do pobliskiej Biedronki, może jeszcze kupię tą butelczynę!

    Aha - i jest taki napój o nazwie Arizona Green Tea. Okropna w smaku, ale ładnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń