wtorek, 24 września 2013

Jaki powinien być współczesny gentleman? - Panowie odpowiadają

Gentleman - mężczyzna, który stale wygląda na tak grzecznego, jak bywa czasami. Grace Kelly

Zastanówmy się, jak często narzekamy na brak prawdziwych gentlemanów we współczesnym świecie. Wzdychamy do czasów, kiedy to mężczyźni traktowali kobiety z kurtuazją, byli eleganccy i dostojni. Tęsknimy do takich Darcych, Thornotów, czy innych bohaterów klasycznych powieści. No właśnie, a jaki powinien być dzisiejszy gentleman? Czy jeszcze takowi istnieją? Postanowiłam przeprowadzić pewien eksperyment i oddać głos w tej sprawie facetom.


Rozesłałam więc do kilku panów wiadomość z pytaniem o współczesnego gentlemana. Niektórzy z nich byli bardzo zaskoczeni i długo zastanawiali się na odpowiedzią. Dwóch ankietowanych zasugerowało, że jest to pytanie bardziej do kobiet (tak, tak... my wiemy czego oczekujemy od mężczyzn, dlatego też by było ciekawiej, zwróciłam się z tym do nich samych). Bądź co bądź każdy zapytany (gentleman?) postanowił podzielić się z nami swoją refleksją na ten temat.

  • Dzisiejszy gentleman ma być wykształcony i obyty. Musi posiadać wysoką kulturę osobistą i własne zdanie na wiele tematów, a także rozeznanie w kulturze i sztuce. Powinien też pytać kobietę o to, co lubi. 

  • Przede wszystkim jestem tradycjonalistą. Uważam, że współczesny dżentelmen nie powinien się zbytnio różnić od tego sprzed lat stu. Modne dziś uwspółcześnianie dawnych zasad z reguły ma na celu ich złagodzenie, zrezygnowanie z nich, czy przyzwolenie mężczyznom na zniewieścienie. Nie tak to powinno wyglądać. Musimy się godzić ze zmianami jakie następują w otaczającym nas świecie, dlatego do poradników savoir-vivre'u należy dodać rozdział o komórkach, e-mailach i netykiecie, jednak nie oznacza to, że możemy pozwalać sobie na więcej. Zarówno sto lat temu, jak i pięćset lat temu dżentelmen opluty wyzwałby plującego na pojedynek. Dzisiaj próbuje się ludziom wmawiać, że dżentelmen taką ślinę by wytarł i udał, że to deszcz. Wydaje mi się, że to wszystko jest winą egalitaryzmu.

  • Dziś, kiedy feminizm mamy na porządku dziennym, czasem ciężko jest być dżentelmenem. Niektóre typowo dżentelmeńskie zachowania wobec kobiet są odbierane przez nie jako atak na ich niezależność i samodzielność. Przekonałem się o tym na własnej skórze...

  •  Jeśli chcesz być gentlemanem, musisz być mężczyzną honorowym, odważnym i uczciwym. Powinieneś znać swoją wartość i być człowiekiem kulturalnym. Gentleman powinien mieć pojęcie o tym, co się dzieje na świecie i potrafić się odpowiednio do tego ustosunkować, nie tracąc przy tym swej rycerskości. Nie jest to proste zadanie, ale uwierzcie, że warto być gentlemanem. 

  •  Myślę, że gentleman przede wszystkim powinien dbać, aby osoby przebywające w jego towarzystwie nie czuły się nigdy niekomfortowo, a optymalnie jest, jeśli czują się dobrze - przy czym nie może to być nigdy zachowanie nachalne.
  •  
  • Dżentelmen powinien dać do zrozumienia kobiecie, że może czuć się przy nim bezpiecznie, wykazywać zainteresowanie wobec jej potrzeb, być dla niej oparciem oraz troskliwym towarzyszem niezależnie od sytuacji. Osobiście uważam, że dżentelmenem nigdy nie będzie osoba uzależniona, przede wszystkim od alkoholu czy narkotyków. Musi to być mężczyzna powściągliwy i dystyngowany. 

Jak widać, ankietowani przeze mnie panowie dość rygorystycznie podchodzą do roli gentlemana w dzisiejszym świecie. A Wy, jakie macie zdanie w tej kwestii? Czy łatwo jest być gentlemanem w czasach, kiedy zaciera się granica między tym co męskie, a co kobiece?

46 komentarzy:

  1. :O Nie wierzę! Skąd Ty wytrzasnęłaś takich facetów? Z dwiema ostatnimi wypowiedziami się zgadzam, to jest mniej więcej to, czego ja sama oczekuję od gentlemana :)
    Natomiast część moich męskich znajomych kojarzy gentlemanów li jedynie z 1) całowaniem w rękę (nie znoszę! Dla mnie pocałunek w rękę jest zarezerwowany tylko dla ukochanego, a nie dla wszystkich) 2) przepuszczaniem kobiet w drzwiach (i na schodach, żeby sobie popatrzeć :/ Co absolutnie gentlemańskie nie jest! )
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd wytrzasnęłam? Mogłabym powiedzieć, że najzwyczajniej w świecie wiedziałam do kogo zwrócić się z pytaniem, ale faceci to chytrusy i potrafią jedno mówić, a drugie robić. :P

      Przepuszczanie w drzwiach ogólnie jest miłe, ale fakt- często towarzyszy temu wzrok faceta skierowany centralnie na kobiece pośladki. :/

      Usuń
    2. Ciekawe, ile czasu się zastanawiali nad odpowiedziami :D

      W drzwiach jeszcze jest ok, ale gdy kobieta idzie pierwsza schodami, to facet ma jej tyłek na wysokości oczu :/ Zawsze wtedy każę mu iść pierwszemu, a on udaje, że nie wie, o co chodzi :D

      Usuń
    3. Dlaczego kobieta obiera spojrzenie na biust/pośladki jako niedżentelmeńskie?
      Dlaczego pośród stwierdzeń: "podoba mi się zapach Pani perfum", "podziwiam szybkość rozwiązywania przez Pania zadań matematycznych", "czyta Pani interesujące książki", "niezwykle podoba mi się Pani biust", "świetnie jeździ Pani samochodem", "podziwiam Pani niezwykle kobiecą figurę" - zdanie nt. biustu będzie prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjne? Czy nie dlatego, że w większości przypadków istnieje ciche założenie, że wypowiadający to zdanie niczym innym się wtedy nie interesuje?

      Usuń
    4. Mi zastanawianie się nad odpowiedzią zajęło łącznie 32 minuty ;) (pod prysznicem, w czasie golenia, podczas jazdy tramwajem...)
      Jeden-Z-Tych-Którzy-Się-Wypowiedzieli

      Usuń
    5. Hmm, no dla mnie takie obleśne spojrzenie, które czuję na wiadomym miejscu, idąc po schodach jest po prostu bardzo nieprzyjemne i krępujące.

      Takie zdanie nie będzie kontrowersyjne, tylko niegrzeczne po prostu. Powiedziałbyś tak obcej dziewczynie? To są (przynajmniej dla mnie) sfery, o których nie rozmawia się z nieznajomymi, a mężczyzna, który tak mówi od razu ujawnia, że "tylko o jedno mu chodzi" ;)

      Usuń
    6. Muszę zgodzić się z Porcelaną. Ja też uważam takie zachowanie za niewłaściwe i stawiające kobietę w dość niezręcznej sytuacji. Dżentelmen powinien cechować się choćby odrobiną subtelności wobec kobiety, przynajmniej moim zdaniem. :)

      Usuń
    7. Zgadzam się z Paniami co do obleśności i niegrzeczności.

      Natomiast wchodzimy tu ukradkiem na teren pewnych konwencji, co było trafnie (aczkolwiek nieco przypadkowo) zauważone przez Lady Lukrecję w stwierdzeniu "mężczyźni jedno myślą, a inne robią". Zakładając bowiem, że mężczyna z natury jest zainteresowany kobietą wzgl. jej naturalnymi cielesnymi atrybutami, a kobieta z natury (?) niespecjalnie lubi to zainteresowania (przynajmniej na początku), w związku z tym wykształciły się pewne mechanizmy służące obejściu / substytucji tego zainteresowania. Takim klasycznym przykładem z dawniejszych czasów jest taniec, który był chyba jedyną okazją, żeby oficjalnie móc zbliżyć się / dotknąć kobiety, którą się interesowano. No i w ogóle trzeba było się natrudzić elokwencją, gdy tak faktycznie chodziło o zupełnie co innego...
      Tym samym dziś - kiedy na imprezach można się podotykać bez konieczności owijania w bawełnę, zainteresowanie tańcem wśród mężczyzn spada.

      Usuń
    8. No cóż, to by tłumaczyło, dlaczego jedne kobiety nie narzekają na powodzenie, a inne mają z tym problem. I w sumie mężczyźni też na tym tracą, bo wiele fajnych dziewczyn marnuje się w samotności tylko dlatego, że nikomu nie chce się o nie starać; podczas gdy te (nazwijmy je po imieniu) łatwe mają facetów na pęczki. Później ci mężczyźni, porzuceni, narzekają, jakoby cały ród żeński taki był... A samiście sobie winni :D

      Usuń
    9. ależ dokładnie to samo dotyczy marnujących się w samotności fajnych facetów :)
      (i późniejszych pytań fajnych - jak mniemam - dziewczyn w stylu: "Skąd Ty wytrzasnęłaś takich facetów?") ;)

      Usuń
    10. Jeszcze jedno - zakładając że kobieta może być (w pewnym uproszczeniu, gdzie fajność to strona umysłowo-duchowa, a atrakcyjność to strona fizyczna):
      - niefajna i nieatrakcyjna (model1)
      - fajna i nieatrakcyjna (model2)
      - niefajna i atrakcyjna (model3)
      - fajna i atrakcyjna (model4)
      To powiedziałbym, że większość mężczyzn woli model3 od modelu2. Model4 jest oczywiście ideałem, aczkolwiek duża część (?) mężczyzn w ogóle nie zwraca uwagi na fajność (dlatego najlepiej jak jest atrakcyjna). Bo od fajności mają kolegów. Dlatego też potrzebują kobiet do wychodzenia na miasto, seksu i rodzenia dzieci. Do przyjaźni i koleżeństwa mają kolegów. Proszę zauważyć, że liczba facetów mających koleżanki/przyjaciółki (np. takie do gry w brydża, chodzenia po górach, itp.) jest dość znikoma.

      Usuń
    11. Trafne spostrzeżenia Anonimie. Chociaż jakby się bliżej temu przyjrzeć, to wiele kobiet też na pierwszym miejscu stawia atrakcyjność domniemanego partnera, a jego charakter nierzadko jest już sprawą drugorzędną. I wobec tego nie ma się co dziwić, że związki oparte wyłącznie na wzajemnym upodobnianiu powierzchowności drugiej osoby trwają tak krótko...

      Mam jeszcze małą prośbę do anonimowych!!! Podpisujcie się jakimś nickiem czy czymkolwiek, bo w gruncie rzeczy nie wiadomo, który to z kolei Anonim się wypowiada. :)

      Usuń
    12. W takim razie nie ma co żałować faceta, który wybrał dziewczynę ładną, ale głupiutką lub wredną. Przecież zrobił to całkiem świadomie. Uroda szybko się kończy i w przypadku tego modelu kobiety nic na starość nie zostanie.
      Szczerze mówiąc, wolałabym zostać starą panną, niż mieć do czynienia z mężczyzną, który uważa, że kobieta nadaje się tylko do pokazywania, seksu i rodzenia dzieci. Na szczęście nie mam z takimi do czynienia :)

      Usuń
  2. Dwie ostatnie odpowiedzi najlepsze! Widać uchowali się gdzieś, tacy co wiedzą w czym rzecz. :D Kiedyś trafił się pan, który pozbierał mi rozsypane, drobne pieniądze w sklepie. Nie byłam nawet w krótkiej spódnicy. Fenomen w skali roku. :D
    A, i cytat na początku posta genialnie pasuje do tematu. :)

    To pisałam ja - misiowa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm... nie da się ukryć, że pomaganie kobiecie w krótkiej spódnicy jest estetycznie bardziej przyjemne niż przy spodniach/dresie... ale myślę, że zainteresowanie urodą kobiecą (konkretnie nóg w tym przypadku) nie jest naganne...
      Jeden-Z-Tych-Którzy-Się-Wypowiedzieli

      Usuń
    2. Z tego co pamiętam, masz bardzo zgrabne nogi, więc może (znając męską naturę) dostrzegł ich urodę nawet bez krótkiej spódniczki? :D

      Usuń
  3. Panowie dziś myślą, że kobiety nie chcą być traktowane, jak były kiedyś. Myślę, że to w czym się nie rozumiemy, to to, że kobieta chce być traktowana równo z mężczyzną w momencie wypłaty a nie w dniu codziennym. A przynajmniej ja tak uważam :) Nadal chcę, aby mężczyzna pomagał mi założyć płaszcz, otworzył drzwi czy pocałował w rękę ;)

    vintage-lillydivine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! W sprawach służbowych oczywiście kobiety powinny mieć tyle samo do powiedzenia i być traktowane na równi z mężczyznami, a w życiu prywatnym miło jest poczuć się damą. :)

      Usuń
  4. Myślę, że pytani przez Ciebie panowie doskonale wpisali się odpowiedziami w oczekiwania kobiet :) I jestem naprawdę bardzo ciekawa, który z nich stosuje te zasady w swoim życiu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba niestety tylko nielicznych kobiet, bo idąc przez miasto ma się wrażenie, że większość kobiet oczekuje zupełnie czegoś innego
      Jeden-Z-Tych-Którzy-Się-Wypowiedzieli

      Usuń
    2. Są różne typy kobiet - niektóre za wszelką cenę chcą udowadniać swą niezależność, inne natomiast lubią od czasu do czasu oprzeć się na przysłowiowym męskim ramieniu. :)

      Usuń
    3. To racja :) Nie ma co wymagać od mężczyzn bycia dżentelmenami, jeśli samej nie jest się damą :)

      Usuń
  5. Przede wszystkim "frak leży dobrze dopiero w 3 pokoleniu". Dobrych manier nie można się od tak nauczyć, trzeba się do nich "przyzwyczaić". Poza tym moje ulubione słowo to umiar. Po pierwsze trzeba się pilnować w towarzystwie, dopiero do tego można z czasem dodawać kolejne elementy "bycia dżentelmenem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co znaczy "pilnować się w towarzystwie"? niektóre "pilnowania" mogą być nieeleganckie albo nieprzyjemne dla towarzystwa - np. jeśli "pilnowanie się" przeradza się w bycie drętwym...

      Usuń
  6. oj takich cudownych mężczyzn to już chyba nie ma :(

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby wyginęli niczym dinozaury? Ja tam mimo wszystko mam nadzieję, że choćby kilku prawdziwych gentlemanów jeszcze gdzieś tam się uchowało... :-)

      Usuń
  7. Fajnie, że zapytałaś o zdanie facetów, ich podejście jest dosyć zaskakujące. Szkoda tylko, że od słowa do czynu daleka droga - gentlemanów się dzisiaj po prostu nie spotyka. Ewentualnie gentlemana można sobie wychować, jeśli oczywiście masz odpowiedni wpływ na swojego faceta :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... ciekawe ile kobiet podjęłoby się takiego zadania. Ja na przykład nie wiem, czy chciałabym uczyć swojego faceta dobrych manier i savoir vivre'u, skoro w moim mniemaniu powinien opanować to wszystko dużo wcześniej. :P

      Usuń
    2. @Tirindeth - a jak Ty definiujesz gentlemana oraz damę? Kobieta (żona/konkubina) nie wychowa sobie faceta - jeśli nie zrobił tego ojciec/dziadek w domu jak mężczyzna był chłopcem, to już trochę za późno; można go nauczyć wtedy zewnętrznych oznak bycia gentlemanem
      @Lady Lukrecja - otóż to! Gentleman jest z definicji tak skonstruowany, że nie musi uczyć się dobrych manier, bo wynikają one naturalnie z tego, kim jest
      Jeden-Z-Tych-Którzy-Się-Wypowiedzieli

      Usuń
    3. Dlatego też myślę, że bycie gentlemanem to w dużej mierze kwestia wychowania, jakie się otrzymało od rodziców, dziadków itd. Od najmłodszych lat powinno się wpajać dzieciom pewne zasady postępowania, bo "Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał".

      Usuń
    4. Oo, rzeczywiście niesamowita dyskusja się z tego rozwinęła. Po roku czasu ponownie odpowiadam na ten post :) Macie rację - jeśli facet nie był wychowywany od dziecka w odpowiedni sposób, to i później nie opanuje pewnych kwestii. Panowie w XIX wieku także musieli się wielu rzeczy uczyć, bo to nie jest tak, że zachowania gentlemana wysysali z mlekiem matki. Dziś jednak nie kładzie się takiego nacisku na wychowanie, a jeśli już, to bardziej ze strony dziadków, którzy sami byli podobnie wychowywani. Można jednak tłumaczyć swojemu facetowi, że pewne jego zachowania są niegentlemańskie i wypadałoby je skorygować - jak np. przepuszczanie w drzwiach. Tu już nie chodzi o równouprawnienie, o feminizm i inne, ale o zwykły szacunek do kobiety. Poza tym jestem zwolenniczką zasady, że jeśli ktoś szanuje mnie, to ja szanuję jego. Ale tu zaczyna się jeszcze jeden problem - dzisiaj bycie gentlemanem przez wielu "prawdziwych facetów" uważane jest za niemęskie - nie raz słyszałam podobne opinie. Mam jednak nadzieję, że to tylko wyjątkowo oporne przypadki i znajdą się i tacy mężczyźni, którzy hołdują dawnemu wychowaniu.

      Usuń
    5. Warto zajrzeć jeszcze do źródeł, jak inni definiują pojęcie gentleman - z definicji z 1919 roku wynika, iż gentleman "był mężczyzną odznaczającym się nienagannymi manierami, nieposzlakowanym imieniem i uznawaniem honoru za najwyższą wartość. Był pełnoletni, niezależny i posiadający przynajmniej średnie wykształcenie. Odznaczał się męstwem, czyli zdecydowaniem, odwagą i walecznością." (cyt. z Wikipedii - Polski Kodeks Honorowy) Kolejne pytanie brzmi, czy zatem gentleman musi mieć szlachecki tytuł? Jeśli tak, to nie mamy co liczyć na spotkanie z takowym ;) Ale wracając do współczesnych gentlemanów - obyty i wykształcony to na pewno podstawa.

      Usuń
    6. A już na sam koniec dodam tylko, że mimo wszystko patrzymy na gentlemanów przez pryzmat dawnych lat i definiowania ich przede wszystkim w XIX wieku. Wówczas gentlemanem był mężczyzna, który potrafił zapewnić rodzinie byt, był odważny i honorowy, zaradny i oczywiście miał tytuł szlachecki. Dziś - gdy codzienność przytłacza nas milionem problemów i obowiązków - ze świecą szukać mężczyzny, który potrafiłby zapewnić rodzinie godziwy byt i pozwolić małżonce na to, by nie pracowała, ale przy tym nie harowała w domu jak wół. Takie rzeczy to chyba tylko wśród gwiazd kina i show biznesu. Ale teraz tak na serio - bardzo trudno znaleźć złoty środek i najlepszą definicję dla współczesnego gentlemana, ponieważ nie tylko zmienili się ludzie, ale i czasy, nasze obowiązki i codzienność. Może więc najpierw powinniśmy się zastanowić, czy w XXI wieku bycie gentlemanem jest w ogóle możliwe? ;)

      Usuń
  8. Muszę przyznać, ze to był genialny pomysł! Miło wiedzieć, że niektórzy Panowie tak pięknie definiują dżentelmena. Mam nadzieję, że jeszcze postępują w ten sposób. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zachwycona! Świetny post! :D Zgadzam się z ostatnią i drugą opinią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, że mój eksperyment wypalił. Dziękuję! :)

      Usuń
  10. Ciekawe, że żadna z opinii nie mówi o tym, że gentleman powinien być waleczny...
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda w drugiej wypowiedzi jest mowa o pojedynkach, ale bezpośrednio o waleczności faktycznie nikt nie wspomniał. ;-)

      Usuń
    2. Chodzi mi też o to, że w komentarzach powyżej jak i w dyskusjach jakie prowadziłem z koleżankami nt. dżentelmenizmu, miałem czasem wrażenie, że niektóre kobiety mylą dżentelmena z miękkim jajem... I tak naprawdę szukają mężczyzny, którego sobie mogą dowolnie wymodelować, żeby zachowywał się tak jak to lubią...
      Marcin

      Usuń
  11. Pewne rzeczy są uniwersalne, tak samo dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Skoro wymagamy od mężczyzn bycia gentlemanami (a nie zaprzeczę, chciałabym widzieć takowych w okół siebie), to dziewczyny... zachowujmy się jak damy! Miło mi, jak facet otworzy mi drzwi przed nosem- to fajny gest. Jeśli tego nie zrobi też jest ok. Wymagam jednak by bezwzględnie mnie szanował, w tym nie ma kompromisów. Kiedyś szacunek pokazywało się np. poprzez pocałunek dłoni, dziś szacunkiem dla mnie jest przyjście na czas na spotkanie, albo wystrzeganie się wulgaryzmów w rozmowie. :)

    Swoją drogą, naprawdę ciekawy temat. Można by go jeszcze daleko rozwijać.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Em

    OdpowiedzUsuń
  12. Gentleman to brzmi jak niezwykły komplement, lecz dla niektórych staroświecki. Moim zdaniem nie chodzi tu o przepuszczanie w drzwiach, czy całowanie ręki. Elegancja i czar gentlemana to przede wszystkim skromność, stanowczość w poglądach, ogromny szacunek dla partnerki/ dziewczyny/ narzeczonej/ żony lecz bez traktowania jej przedmiotowo (widziałem takie zachowania...). Gentleman powinien podejmować czasem wysiłek większy niż to co od niego się wymaga, powinien umieć przyznać się do błędu a co najważniejsze umieć się wypowiadać, ale NIE wymądrzać, i NIGDY nie mówić na temat o którym nie ma pojęcia. Tutaj przydaje się odrobina obycia dzięki której można podjąć temat, niezbyt dla nas znany, i nie wyjść na idiotę. Wystarczy podpytać trochę rozmówcę o clou problemu a reszta dalej się potoczy sama...Najważniejsze jednak aby w tej waleczności i poczuciu męskości nie zaginął, tylko pamiętał że jak chce się bić w obronie swojej dziewczyny to w międzyczasie ona może być bez opieki i w dodatku narobić jej wstydu. Prawdziwy gentleman jest synonimem mężczyzny, a mężczyzna prawdziwy (mimo wszystko) nie jest egoistą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam serdecznie i dziekuje za odwiedzenie mojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gentelmenów mało teraz, niestety, niektórzy faceci mam czasem wrażenie, że są mniej męscy ode mnie :P Chodzi i o wygląd, i zachowania. Czasy trudne dla mężczyzn, i dla kobiet też.

    OdpowiedzUsuń
  15. Matko, ileż można tak bredzić. Kobiety to jednak zwykłe hipokrytki. Zarabiać tyle co facet, dostęp do stanowisk taki sam jak dla facetów, ale jak trzeba tachać walizki czy w drzwiach przepuścić, to już nie podpada pod równouprawnienie tylko dobre wychowanie. Doprawdy, perfidna, ale i zmyślna myślowa akrobacja - dobrze to sobie wykombinowałyście. I jeszcze chmara facetów szczycących się swoim "dżentelmeństwem". Dla mnie to niesłychane i oburzające, że w XXI wieku, w ogóle roztrząsa się, czy kobietę należy przepuścić pierwszą. No ludzie, skończmy z tą postfeudalną szopką! Przecież cały savoir-vivre, czy szarmanckość, to piękna nazwa dla najzwyklejszej służalczości i niższości mężczyzn wobec kobiet. Panowie, czy Wam naprawdę, do cholery, odpowiada rola pieska u stóp pani? Bo mnie nie i nie ukrywam, że moi koledzy na zachodzie Europy czy w USA nie muszą już bić pokłonów przed przecież równym sobie człowiekiem, zupełnie jakby urodzenie się z jajnikami i macicą dawało prawo do przywilejów. Ja nie dość, że nie przepuszczam kobiet w drzwiach, nie noszę za jaśnie panią zakupów, których sama narobiła, to namawiam innych do tego samego. Ale to chyba głos wołającego na puszczy, bo panowie (co niestety widać po niektórych wpisach), traktują bycie dżentelmenem (czyli de facto służącym kobiety), jako powód do chwały. A hipokryzja pań pod tym względem sięgnęła chyba zenitu. Równe prawa = koniec z szarmanckością. Do tego trzeba dążyć za wszelką cenę!

    OdpowiedzUsuń
  16. Liczę, że w niedalekiej przyszłości Polska stanie się krajem normalnym, czyli zachodnioeuropejskim i świeckim, respektującym równość płci w każdej możliwej dziedzinie, nie tylko prawnej i nie tylko wtedy, kiedy owa równość działa na korzyść kobiet. Wówczas gesty uważane za szarmanckie staną się po prostu śmiechu warte, a osoby próbujące zmusić inne osoby do ich uskuteczniania będą po prostu upominane/karane na niwie prawa karnego, jako że to co proponuje savoir-vivre stanowi rodzaj "mowy nienawiści" skierowanej przeciwko mężczyznom, równie dobrze za mężczyznę, można wstawić słowo osoba czarnoskóra, Żyd , Rom czy homoseksualista. Taki mniej więcej status ma posiadać wg sv mężczyzna. Status człowieka drugiej kategorii. Jeżeli oglądały Panie chociażby film Pianista, jest tam taka scena (oparta na faktach!), w której ojciec Szpilmana, za nieustąpienie miejsca na chodniku i nieukłonienie się niemieckiemu oficerowi, zostaje uderzony pięścią w twarz. Kobieta, rzecz jasna, rzadko kiedy jest w stanie zachować się w sposób podobny do owego Niemca, jednak jej status i status tego oficera jest identyczny. Osoby poszkodowane i zmuszane do czynienia honorów owym nadludziom, to mężczyzna i Żyd. Myślę, że idealnie i celnie ukazuje ta analogia rzeczywistą sytuację mężczyzny w Polsce, gdzie podobno to kobiety są uciskane. Wbrew pozorom sv całkiem blisko do ustrojów totalitarnych, bo również zakłada pionową strukturę społeczeństwa. Nie jest tajemnicą, że większą skłonność do przestrzegania owych zasad posiadają ludzie popierający autorytarne i dyktatorskie formy rządów, niechętnie odnoszący się do ustroju w pełni demokratycznego. A więc proponuję wprowadzić powszechną karalność za propagowanie, a przede wszystkim wymuszanie stosowania się do"zasad dobrego wychowania" wprowadzających rozróżnienie i stratyfikację uzależnioną od płci pod groźbą sankcji (obniżenia oceny ze sprawowania, zwolnienia z pracy, nagany). Nie wiem, mogłaby to być grzywna lub ewentualnie kara ograniczenia wolności - pozbawienia wolności nie domagam się. Tak, bardziej chodzi mi o owo wymuszanie pod groźbą sankcji, bo samo propagowanie stanie się nieszkodliwe, a propagujący śmieszni i anachroniczni. Tyle z mojej strony a propos dżentelmeństwa...

    OdpowiedzUsuń