niedziela, 1 września 2013

Lana Del Rey - muzyczne objawienie czy komercyjna papka?

Mało kto w dzisiejszych czasach nie słyszał o Lanie Del Rey. Dla jednych jest muzyczną wyrocznią i ikoną stylu, dla drugich córeczką bogatego tatusia, której zachciało się robić karierę, w dodatku kłamczuchą. Słynie także z niekoniecznie naturalnej urody i zamiłowania do mody retro. Głos ma, ale oczywiście znajdą się też tacy, którzy twierdzą, że Lana śpiewać wcale nie umie. Bądź co bądź, Lana Del Rey jest dziś jedną z największych gwiazd muzyki, a ludzie chcą jej słuchać. Czy to tylko sprawa dobrego marketingu, czy piosenkarka rzeczywiście ma w sobie to coś?

Dobra, nie bądźmy naiwni. Nad wizerunkiem artystki czuwają dziesiątki ludzi, a cała machina pod tytułem Lana Del Rey jest nastawiona na sukces kasowy. Piękna retro otoczka, wymuskane teledyski i nutka melancholii z domieszka gangsterskiego szyku działa na kobiety. Na mnie też, najzwyczajniej w świecie kupiłam to. Na współczesnym rynku muzycznym brakowało kogoś takiego jak ona - osoby z klasą, melodramatycznej damy ubranej w stroje z lat 60-tych. Moda na retro powróciła, ludzie tęsknią za tym co było i stąd też popularność Lany. Dodajmy do tego świetne muzyczne aranżacje, niski zmysłowy głos wokalistki i cień tajemniczości wokół niej a sukces mamy w garści. Trzeba też zwrócić uwagę na teksty piosenek. Niby o miłości i pożądaniu, melancholie smuty, można by rzec. Czy coś takiego ma szansę się sprzedać? Tak, bo są to piosenki o wiele bardziej sensowne niż większość tego, co możemy usłyszeć w radiu. Ludzie słuchając Lany Del Rey mają wrażenie, że sięgają po coś z wyższej półki, po produkt luksusowy.

Sama piosenkarka wydaje się być inteligentną osobą. Jej nostalgiczne usposobienie wzbudza ciekawość. Artystka jako źródła swej inspiracji podaje m.in. Kurta Cobaina czy Thomasa Newmana, nawiązuje także do filmów Davida Lyncha (Blue Velvet). Generalnie Lana sprawia wrażenie kobiety mającej swój specyficzny, ale wyrafinowany gust. Nasuwa się więc pytanie - a może to tylko poza? Osobiście myślę, że nie. Przecież musi chociaż trochę lubić to co robi. Zarzuca się jej sztuczność, ale to tylko podgrzewa atmosferę wokół niej i działa na jej korzyść.

Nie będę Was zarzucać piosenkami Lany, bo jestem przekonana, że znacie chociaż kilka z nich i wiecie o czym mniej - więcej mówię. A jeśli nie, to odsyłam do YouTube, tam sobie pogrzebcie. Wracając do tego, za co cenię Lanę Del Rey, pierwsze co mi przychodzi na myśl to nastrojowość piosenek i teledysków. Weźmy sobie takie National Anthem, gdzie piosenkarka wciela się w rolę Jackie Kennedy. Przy końcówce teledysku kiedy pada strzał i słyszymy słowa And in that way I understood him and I loved him jestem już mokra od łez. Nie od dziś wiadomo, jak muzyka i obraz grają ludziom na emocjach, a Lana opanowała tą zdolność do perfekcji. Ja, jako miłośniczka retro dałam pannie Del Rey już na stracie plusa za sam styl. Jestem świadoma tego, że artystka nie jest ubrana 24 godziny na dobę w piękną kreację w stylu vintage, ale czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Kiedyś na samym początku istnienia bloga pisałam o Lanie Del Rey, jednak notkę usunęłam, bo była strasznie słaba i praktycznie nic nie wnosiła prócz linków do piosenek. Ta dzisiejsza może też błyskotliwością nie powala, ale przynajmniej oddaje chociaż trochę mój stosunek do gwiazdy. Jestem ciekawa co Wy myślicie o Lanie? Zwykła celebrytka z botoksem w ustach czy może ktoś więcej?

37 komentarzy:

  1. Kiedyś był wielki szał na Lanę, a ja, jak to mam w zwyczaju, pozostałam na ten szał obojętna. Do czasu ;) Jakoś wiosną odkryłam ten genialny filmik z Anną Kareniną i stwierdziłam, że nie taka Lana zła. Teraz akurat mam potrzebę posłuchania czegoś nowego, więc może akurat twórczość pani Del Rey mi podejdzie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki fajny filmik, nie widziałam go wcześniej. ;) Co do Lany - zachęcam do zapoznania się z jej piosenkami, są bardzo nastrojowe i takie typowo kobiece. :)

      Usuń
  2. Z zasady unikam piosenek po angielsku, ale kiedy tylko w radiu leci Lana, zawsze przywuka moją uwagę na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie słucham prawie wcale radia, ewentualnie podczas jazdy samochodem. :)

      Usuń
  3. Ja lubię jej muzykę, byłem nawet na jej koncercie w Polsce, trochę wiało nudą, ale fajnie było, co do objawienia to to chyba w większym stopniu komercja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, nawet na koncercie byłeś! Kurczę, zazdroszczę... ja bym się z pewnością nie nudziła. :)

      Usuń
  4. Dla mnie jest jasne, że muzyka Lany to produkt, nad którym czuwa sztab profesjonalistów, jednakże mam wrażenie, że działania speców od marketingu i PR-u nie są sprzeczne z tym, czego chce i co sobą reprezentuje sama piosenkarka. To jest w jakimś sensie fenomen Lany, przynajmniej dla mnie, bo wszyscy wiedzą jak to z jej karierą było, ale nie odnoszę wrażenia, że jest sztuczna i robi coś wbrew sobie. Wydaje mi się, że ona faktycznie taka jest: romantyczna, melancholijna, a przy tym zmysłowa, a ktoś to po prostu dobrze sprzedał. Mogę się mylić, ale nie wyczuwam w niej fałszu. Zresztą, nie jest tak plastikowa jak np. Rihanna.

    Co do jej twórczości: lubię posłuchać od czasu do czasu w niezbyt dużej ilości. Nie dlatego, że jej piosenki są złe, raczej dlatego, że jeśli chodzi o kobiece głosy i muzykę w ogóle mam inne upodobania. Podobają mi się jej kawałki, co prawda tylko fenomenalne 'Born to die' skradło moje serce, ale zełgałabym, pisząc, że nie lubię Lany. Wyjątkiem jest tylko piosenka z 'Wielkiego Gatsby'ego'. Jest po prostu słaba. Moim zdaniem, oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dobrze to ujęłaś. Ja sto razy bardziej wolę Lanę niż np. Beyonce (która niby jest wielką diwą i och ach), o Rihannie już nie wspominając.

      Usuń
  5. Na początku mnie irytował, a później zakochałam się w Jej piosenkach. Czytałam gdzieś, że te wszystkie dramatyczne teksty o miłości, śmierci, rozstaniach są natchnione skazaniem jej mężczyzny na karę śmierci. Nie wiem czy to prawda czy plotka, ale fakty się w miarę zgadzają.

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nigdy o tym, że jej facet został skazany. Ciekawe, chociaż równie możliwe jest to, że historyjka została wyssana z palca. Któż to wie? :P

      Usuń
    2. jest kilka piosenek, które opowiadają o tym, np. "For K", "Blue Jeans" czy "Dark Paradise". Pytanie czy to tylko zmyślony motyw przewodni piosenek czy prawdziwa historia. :)

      Usuń
  6. Ja Lanę bardzo szanuję, lubię jej płytę "Born to die", ale nie do końca mnie przekonuje. Nie wiem dlaczego...
    Wydaje się być strasznie zagubioną kobietą, onieśmieloną ilością ludzi wokół niej...


    http://anty---materia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, czasem wydaje się taka spłoszona i nieobecna. Ale to ma też swój urok. ;)

      Usuń
  7. No tak, ja też kupiłam jej głos i tę retro otoczkę. Co prawda wielką fanką nie jestem, w sumie o samej Lanie niewiele wiem, ale posłuchać od czasu do czasu lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jakąś wielką specjalistką nie jestem i wiem o niej tylko tyle, co mi się o uszy obiło. ;)

      Usuń
  8. Według mnie Lana potrafi śpiewać. I zgadzam się z tobą, że ludzie tęskną do tego co było, a melancholia tej piosenkarki działa jak magnes. Chociaż nie słucham jej muzyki na co dzień to jednak lubię jej słuchać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że działa jak magnes. Ludzie lubią indywidualistów, a Lana z pewnością do takich należy. :)

      Usuń
  9. Lubię jej głos, lubię jej piosenki, lubię jej urodę, lubię jej styl. Reszta historii niespecjalnie mnie obchodzi (ja w zasadzie podchodzę do tego tak, że żeby lubić czyjąś pracę nie muszę lubić danej osoby czy zgadzać się z jej poglądami w najmniejszym stopniu. Sam fakt że antyżydowski "wyskok" Galliano bardzo mi się nie podobał (delikatnie mówiąc) nie zmniejszył w żadnym stopniu mojego zachwytu jego projektami. Tak samo chociażby w przypadku von Triera). Kurcze, znowu wyszedł mi jakiś psychologiczny bełkot zamiast "krótko a na temat", wybacz:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja psychoanaliza to nic złego, ja tam lubię takie podejście do sprawy. :D Podsumowując, ważne żeby mieć dystans do wszystkiego, zachować rozsądek i cenić artystę bardziej za jego pracę, a nie poglądy czy zachowania. :)

      Usuń
  10. Hmm, nie wiem co o niej myśleć...jestem po prostu obojętna - ani wte, ani wewte. Ale podoba mi się jej piosenka "Young and Beautiful" - zawsze jak ją gdzieś słyszę to przypomina mi się historia Gatsby'ego i Daisy...tylko jakoś mi nie podchodzi jej ekscentryczna uroda. Więc do fanek Lany nie należę, ale też nie jestem przeciwko niej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, urodę ma nieprzeciętną - jedni się zachwycają, drudzy odwracają głowę z obrzydzeniem (haha :D). A tak na poważnie, sama nie jestem bezkrytyczna wobec Lany, więc Cię rozumiem. :)

      Usuń
    2. Och, nie chodzi mi o to, że jest brzydka czy coś - ona jest naprawdę łada, tylko ie lubię tego typu urody :D

      Usuń
  11. Lubię ją za jej nastrojowe piosenki z nutką melancholii jak choćby "Summertime sadness".

    To będzie mega złośliwe co napiszę: jeśli za granicą lansują córeczkę bogatego tatusia,wybierają taką, co umie śpiewać. Natomiast w Polsce - niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo co do tego się zgadzam. Jak patrzę na nasze rodzime gwiazdki to aż mnie krew zalewa.

      Usuń
  12. Jejku, jak mi sie podobaja Twoje posty i "recenzje". Gdybys byla dziennikarka czytalabym wszystkie artykuly, ktore wyszly spod Twojej reki. Piszesz ciekawie i na temat, wielu osobom tego brakuje... :(
    A jesli chodzi o Lane, zawsze mialam wrazenie, ze przerazliwie smeci i przynudza, ostatnio kompletnie nie wiem dlaczego zaszla mnie ochota , by posluchac i sie troche porozmarzac... Za to ja pokochalam, nawet jesli jest tylko marketingiem... ma cos w sobie :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo, cieszę się, że moje teksty mogą kogoś zainteresować. To dla mnie wiele znaczy. ;)

      Usuń
  13. nie zastanawiałam się nigdy czy Lana to celebrytka, czy artystka czy tworzy siebie na pokaz itd., wiadomo teraz każda twórczość jest jakąś kreacją, a mnie się to podoba, mam kilka perełek wśród piosenek Lany, które uwielbiam i często do nich wracam, odpoczywam przy nich lub wspominam przeszłość, wprawiają mnie w nostalgiczny nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jestem może zagorzałą fanką Lany, nie znam (jeszcze!) całej dyskografii, ale ją lubię, nawet bardzo :)
    Szalenie podoba mi się jako kobieta, uwielbiam jej niski, melancholijny głos, a postarzane teledyski w "polaroidowym" stylu mogę oglądać w nieskończoność.

    Cóż, cały ten marketing, który za Laną stoi (a który totalnie mnie nie obchodzi) po prostu na mnie działa, ale jednocześnie wizerunek piosenkarki wydaje mi się bardzo spójny i wiarygodny...

    P.S. Kocham "Blue Velvet" w wykonaniu Lany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teledyski to właśnie jedna z największych zalet jej twórczości, chyba nikt przed nią ze współczesnych gwiazd nie wpadł na taki pomysł.
      Ja też kocham "Blue Velvet", z resztą zawsze lubiłam ta piosenkę, czy to w wykonaniu Bobby'ego Vintona czy Lany. ;)

      Usuń
  15. Lana ma miły, niski głos. Myślę że w obecnych czasach, znaczna część muzyki to produkt komercyjny i nie ma się zbytnio co tym bulwersować. Mało słucham takiej muzyki, jeśli już, to jest to są to zazwyczaj przejściowa, krótka fascynacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja słucham Lany już prawie dwa lata i jeszcze mi się nie znudziła, aż sama sobie się dziwię. :)

      Usuń
  16. Napiszę tak: wprawdzie Lana ma piosenki bardzo urokliwe i zapadające w pamięć, ale nie trzeba długo czekać, aby przekonać się, że większość jej utworów jest boleśnie do siebie podobna (w szczególności jej głos, który w każdym utworze jest identyczny; nawet nie stara się z nim jakoś specjalnie "eksperymentować"). Przyznaję bez bicia, że lubię dwie piosenki Lany, ale na dłuższą metę raczej nie dałabym z nią rady. Szybko przejadłabym się materiałem.
    Muszę przyznać, że powyższy tekst wyszedł Ci naprawdę ciekawie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, większość piosenek Lany jest faktycznie bliźniaczo do siebie podobna. Jednym to odpowiada, drugim nie... :)

      Usuń
  17. Kiedyś postanowiłam rzucić okiem (i uchem) na twórczość tej pani, ale niestety - mnie nie przekonała. Chyba jestem na takie zabiegi marketingowe uodporniona, w końcu sama pracuję w podobnej branży :P Natomiast co do walorów samej artystki i jej głosu - coś w sobie ma. Ale nie na tyle, bym wzięła jej płytę i przesłuchała w całości.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jej muzyka i styl nie skradł mojego serca, ale uważam, że jest kimś więcej niż nadmuchaną botoksem hollywoodzą lalą ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Po pierwsze, kocham jej głos. Mogłabym słuchać jej śpiewającej albo chociaż mówiącej przez godziny i byłoby to dla mnie niesamowicie relaksujące. Dla mnie to wystarczy i nieważne czy robi to dla kasy czy z pasji. Jej wizerunek jest niesamowicie inspirujący - mimo wszystko jest piękną kobietą :)

    OdpowiedzUsuń