sobota, 19 października 2013

Literatura kobieca - czyli co między innymi kryje się w mojej biblioteczce

Czytam przeróżne książki: biografie, romanse, klasyki, kryminały gangsterskie, od czasu do czasu fantastykę. Jednak najważniejsze miejsce w moim sercu zajmuje szeroko pojęta literatura kobieca. Jeśli mam sobie kupić jakąś książkę, to na 90% będzie to klasyka romansu, bądź powieść historyczna z choćby malutkim wątkiem romantycznym. Może głupio się do tego przyznać, ale bardzo często oceniam książki po okładce. Lubię kiedy moja zdobycz ładnie prezentuje się na półce, gdy jest pewnego rodzaju ozdobą. Uwielbiam przeglądać skarby ze swojej biblioteczki, wąchać je (czy tylko ja tak mam, że uwielbiam ten charakterystyczny zapach?) i szczerze mówiąc, najlepiej nikomu nie pożyczać ( a nuż ktoś poniszczy - bo takie sytuacje niestety mi się zdarzały, kiedy rozdawałam swe książki na prawo i lewo). Dziś więc chciałabym pokazać Wam tę najbardziej kobiecą i romantyczną część mojego małego księgozbioru.

 Za każdą książką z mojej biblioteczki kryje się pewna historia. Pamiętam chwile, które towarzyszyły mi przy kupnie danej powieści, czy momenty, w trakcie których ją czytałam. Dumę i Uprzedzenie podarowała mi kiedyś mama. Dzieło Jane Austen zapoczątkowało moją miłość do klasyki romansu, ukształtowało w pewien sposób moją wrażliwość i gust. Nigdy nie zapomnę wakacyjnych dni z Emmą, czy przedmaturalnych prób odstresowania się z Panią Bovary w ręku. Każda książką jest dla mnie wspomnieniem pewnego etapu w moim życiu - tych bardziej, bądź mniej ważnych chwil.

Nie zawsze znajdujemy czas, by czytać to, na co mamy ochotę. Niestety. Dlatego z utęsknieniem czekam na chwilę, kiedy studenckie podręczniki będę mogła zamienić na Annę Kareninę (którą dostałam na Boże Narodzenie, zaczęłam czytać w czerwcu i męczę ją do dziś...), czy Niebezpieczne Związki, w których utknęłam gdzieś tak w połowie.


A tutaj widzicie, moi drodzy, wysypisko harlequinów i romansidełek wszelakich. Książki te mają dla mnie wartość czysto sentymentalną. Pamiętam ten dzień, kiedy dostałam na urodziny od koleżanek z klasy Rebelię Nory Roberts i cieszyłam się jak głupia (swoją drogą - zupełnie nie wiem dlaczego, bo książka jest naprawdę przeciętna). Bezcenne wspomnienia mam też odnośnie powieści Gaelen Foley. Często wspominam te zimowe, długie wieczory, kiedy leżałam w łóżku z grypą i jedynym pocieszeniem był kubek gorącej herbaty oraz perypetie pana X z panną Y. Banalne do bólu, ale jakże poprawiające humor i beztroskie.


Wszystkie książki, które widzicie poniżej (prócz Tajemnego dziennika Marii Antoniny) kupiła moja mama. Szczerze zaciekawiła mnie powieść Danielle Steele - Wieści z Wietnamu. To historia korespondentki wojennej przeplatana licznymi romansami. Natomiast Ryzykantka Amandy Quick była jedną z moich pierwszych książek, gdzie akcja dzieje się w czasach wiktoriańskich. Stanowiło to dla mnie nowość, więc zapewne dlatego powieścidło te zostawiło znaczny ślad w mojej pamięci. Mogę nawet rzec, że Ryzykantka jest godna polecenia, jeśli szukacie jakiejś lżejszej lektury.


Jednym z najciekawszych romansów, jakie dane było mi przeczytać, była z pewnością Leonia Elizabeth Adler. Tak mi się spodobała, że nawet napisałam o niej parę słów na blogu. A to u mnie rzadkość jak zapewne zauważyliście. :P Wspaniałą, naprawdę fantastyczną lekturą okazała się także powieść Barbary Taylor Bradford - Kobiety Jego Życia. Jest to historia mężczyzny żydowskiego pochodzenia, którego losy śledzimy od dzieciństwa. Wątek mający miejsce podczas drugiej wojny światowej nie dawał mi o sobie zapomnieć przez kilka dni. Naprawdę, wciągające! W mojej biblioteczce oczywiście nie może zabraknąć naszej ukochanej Bridget Jones. Wylicytowałam ją za parę groszy na allegro i miałam radochę na długi czas.


Chyba już dość pisaniny na dziś. Ja jakoś się trzymam, Benek też - jak widzicie ma na okrągło pełen chillout i spogląda z oburzeniem, że ktoś śmiał go obudzić. ;) Tak na marginesie, zastanawiałam się nad zmianą szaty graficznej na blogu. Idą chłodne dni, raptem zima nam się pojawi. Może chcecie powrócić do jakichś przytulniejszych klimatów? Czy wolicie zostać przy klasycznej bieli? Piszcie co myślicie na ten temat, przecież ten blog jest dla Was. :)


środa, 2 października 2013

50 faktów o mnie

Nie mam dziś żadnego konkretnego pomysłu na notkę, więc zaserwuję Wam pięćdziesiąt przypadkowych informacji o mnie. Bardzo miło mi się czytało posty tego typu na innych blogach, więc może moja lista też kogoś zaciekawi... :)

1. Moje ulubione marki, jeśli chodzi o modę to Dior i Elie Saab.
2. Uwielbiam pierogi ruskie i pomidorówkę mojej mamy.
3. W czasach liceum byłam w klasie o profilu plastycznym.
4. Często wącham męskie perfumy.
5. Boję się żab, jaszczurek i myszy. Brr...
6. Zawsze miałam (i nadal mam) świetny kontakt z rodzicami, nigdy się przeciwko nim specjalnie nie buntowałam.
7. Mam młodszą o cztery lata siostrę.
8. Jestem totalnym introwertykiem.
9. Moją muzą jest francuska piosenkarka Mylène Farmer. Jej twórczość jak i sama osobowość stanowią dla mnie źródło nieustających inspiracji, o czym opowiadałam w tej notce.
10. Jestem bardzo samokrytyczna, i to od dzieciństwa.
11. Cechuje mnie też (niestety) straszna wybredność jeśli chodzi o mężczyzn.
12. Pierwszego kota dostałam w wieku trzech lat. Miał na imię Brudas (tak, był calutki czarny).
13. Jestem oszczędną osobą.
14. Ale uwielbiam otaczać się pięknymi przedmiotami. Jeśli coś mi się naprawdę spodoba, muszę to mieć!
15. Zawsze byłam typową córeczką tatusia.
16. Często przed wyjściem z domu sprawdzam po kilka razy, czy spakowałam do torebki portfel, klucze i telefon.
17. Mam słabość do typowo babskich filmów i książek.
18. Jestem dość staroświecką osobą. Czasami moja mama wydaje się być nowocześniejsza ode mnie.
19. W przyszłości jeśli będę miała córkę, nazwę ją Blanka, a syna Artur.
20. Uwielbiam spokój i chwile, kiedy nikt nic ode mnie nie chce.
21. Lubię czystość i porządek. Niepozmywane naczynia albo brudna podłoga to coś czego nie znoszę.
22. Kiedy łapię przysłowiowego doła, otulam się kocem, włączam muzykę albo zaczynam coś czytać.
23. Jestem bardzo wrażliwa na krzywdę ludzi i zwierząt.
24. Łatwo mnie zranić, w dodatku jestem bardzo pamiętliwą osobą.
25. Potrafię tańczyć mając na sobie 14-centymetrowe obcasy (aż sama się sobie dziwię :P)
26. Jestem alergikiem. Mam uczulenie na kakao(!), seler i różne pyłki.
27. Nie cierpię hip-hopu i związanej z nim subkultury (dresiarze itd).
28. Unikam ludzi ograniczonych i prostackich. Najzwyczajniej w świecie nie mam z nimi o czym rozmawiać.
29. Cieszę się jak dziecko, kiedy upoluję coś fajnego w ciucholandzie.
30. Byłam wieki temu na koncercie rockowym. Podczas tańczenia pogo wywróciłam się zdzierając sobie kolano (najzabawniejsze było to jak kilku metalowców rzuciło mi się na pomoc :D).
31. Bardzo często nie potrafię odmówić, jeśli ktoś mnie o coś prosi.
32. Lubię rozmyślać i rozmawiać na tematy duchowe i egzystencjalne.
33. Jestem bardzo wrażliwa na piękno przyrody, muzykę i sztukę ogółem.
34. Marzę o podróży do Japonii, chciałabym też mieszkać przez kilka lat na prowincji w Anglii.
35. Jako dziewczątko pragnęłam, żeby mieć na swoim ślubie taką samą suknię jak Czarodziejka z Księżyca.
36. Nienawidzę kaszy gryczanej, kotletów mielonych i pieczarek! Oraz surowej czerwonej papryki. Fuj, ble...
37. Jako dziecko oglądałam z rodzicami Benny'ego Hilla, za to nikt w mojej rodzinie nie lubił Jasia Fasoli. :P 
38. Mam bardzo szczupłe i małe stopy (rozmiar 36, w niektórych butach nawet 35).
39. Nigdy nie maluję paznokci na inny kolor niż blady róż (okazjonalnie czerwony).
40. Brzydko śpiewam. 
41. Przez 10 lat uczyłam się j. niemieckiego.
42. Czasami mam wrażenie, że to mój kot rządzi mną, a nie ja nim.
43. Przed ważnym egzaminem albo spotkaniem lepiej do mnie nie podchodzić, jestem wówczas bardzo nerwowa.
44. Jestem uzależniona od zielonej herbaty. Nigdy też jej nie słodzę.
45. Moje ulubione barwy to: czarny, biały, popielaty róż oraz tzw. kolor nude. Nie lubię pomarańczowego i żółtego.
46. Brzydzę się kłamstwem. Wolę gorszą prawdę, niż piękne oszustwa. Także bardzo często 'walę prosto z mostu'.
47. Jako dziecko obgryzałam paznokcie.
48. Nie umiem grać na żadnym instrumencie, jestem muzycznym antytalenciem.
49. Mam bardzo rozległy gust muzyczny - od muzyki klasycznej po różne hipsterskie badziewia. Nie zdzierżę jedynie hip-hopu, techno, disco polo i większości tego co leci w radiu. Prawie wcale nie słucham polskich wykonawców.
50. Chciałabym otworzyć kiedyś sklepik z drobiazgami w stylu vintage i retro. :)