środa, 26 marca 2014

Mina Harker opowiada - "Zakochany Dracula" Karen Essex

Chyba nie ma takiej osoby, która nie słyszałaby o Draculi. Nieśmiertelny stwór - wampir oraz główny bohater kultowego dzieła Brama Stokera fascynuje od lat nie tylko miłośników XIX-wiecznej literatury. Przyznam, że ja sama przeczytałam tę powieść dopiero po obejrzeniu filmu Coppoli z Winoną Ryder i Garym Oldmanem w rolach głównych. Wspaniałe kreacje aktorskie, poruszająca muzyka Wojciecha Kilara, niepowtarzalny klimat... coś pięknego. Ale dość o filmie! Niedawno do księgarni weszła książka autorstwa amerykańskiej pisarki Karen Essex pt. Zakochany Dracula. Jest to ta sama historia, którą znamy z pierwowzoru, jednak napisana z punktu widzenia Miny Harker. Gdy tylko usłyszałam o tej powieści, wiedziałam, że mnie zaciekawi. I faktycznie, ani trochę się na niej nie zawiodłam.

Jestem wzrokowcem, skutkiem tego moje zainteresowanie w pierwszej kolejności przyciągnęła ciekawie zaprojektowana okładka powieści. Nie jest typowo "romansidłowa", nie przywodzi też na myśl horroru. Jest po prostu kobieca, ale nie przesłodzona. I to samo można powiedzieć o całej książce. Napisana inteligentnie, ale nie nużąco, w sposób pozbawiony nadmiernej egzaltacji, lecz oddający wszystkie emocje, które targały bohaterką rozdartą pomiędzy dwoma światami i dwoma mężczyznami. Język jakim posługuje się Mina jest może nie do końca wiktoriański, ale nie ma mowy o jego całkowitym uwspółcześnieniu. Typowo XIX-wieczne słownictwo zostało pozostawione jedynie w listach bohaterów, które ubarwiły powieść, zarówno pod względem merytorycznym jak i językowym.

Przyznam, że o wiele ciekawiej czyta mi się powieści napisane w narracji pierwszoosobowej. Wówczas można bardziej utożsamić się z głównym bohaterem i lepiej go zrozumieć. I tak właśnie było w przypadku tej książki. Mina stała się kobietą z krwi i kości, która chce kochać i być kochaną, osobą skłonną do poświęceń, czułą i wrażliwą, lecz tak jak każdy człowiek niepozbawioną wad. Jej relacja z Draculą nie odbiega szczególnie od tego, co ukazane jest w pierwowzorze, autorka dodała jednak jeszcze więcej erotyzmu, zmysłowości,  pozwala nam także zagłębić się w sekrety przeszłości, które połączyły przed wiekami dwie bratnie dusze - hrabiego i jego wybranki. Mina wyrusza z Draculą w podróż do Irlandii, gdzie dowiaduje się kim była i kim jest teraz. Tutaj autorka dopuściła nieco więcej własnej inwencji twórczej, aczkolwiek wszystko to, co ubarwiła bądź dodała od siebie zostało napisane z wyczuciem. Bardzo często bywa, że sequele jedynie drażnią czytelników, którzy przywiązani są do wersji wydarzeń przedstawionych w pierwotnej wersji, czego tutaj na szczęście nie doświadczamy. Karen Essex spisała się znakomicie, bo udało jej się stworzyć powieść, która zaciekawia i trzyma w napięciu, pomimo tego, że przecież wiemy jak się skończy. I jeszcze takie naiwniaki jak ja mają nadzieję, że może historia tym razem potoczy się inaczej...


 Komu polecam? Przede wszystkim kobietom, chociaż mężczyzn też zachęcam, by spojrzeć na historię Draculi i Miny z żeńskiego punktu widzenia. Jak na mój gust Zakochany Dracula to porządnie napisana książka, która gwarantuje nam przeżycie pasjonującej przygody przenosząc nas do najmroczniejszych zakamarków wiktoriańskiej Anglii. Powieść czyta się bardzo płynnie, każda strona niesie ze sobą coś interesującego, więc zapewniam, że na nudę nie można narzekać. Myślę, że najbardziej usatysfakcjonowane lekturą będą osoby, które znają pierwowzór, więc jeśli ta historia jest Wam całkowicie obca, polecam zapoznać się najpierw z książką Brama Stokera, bądź obejrzeć film (np. Dracula z 1992 roku - jest wspaniały!).

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros.

24 komentarze:

  1. Ale zaszalałaś ze zdjęciami, Lukrecjo! Masz cudowną fryzurę <3

    A sequele lubię od czasu do czasu - na oku mam jeden, dość znany, tylko jak na razie nastroju na tę powieść brak... Tak swoją drogą, w gimnazjalnych czasach pisało się własne wersje ulubionych książek, oj pisało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, robiłam ją w niecałe 10 minut. :D

      A zdradzisz mi co to za sequel? :)

      Usuń
  2. O Jezu,nie mogę się na Ciebie napatrzeć :) W tych koronkach i z wachlarzem wyglądasz jak rasowa Hiszpanka :) Pięknie, pięknie, pięknie! Ale prócz tych zachwytów, muszę też napisać Ci, że nie znam historii Draculi. Nie czytałam Stokera, nie widziałam filmu, ale Twoja recenzja zachęciła mnie do zapoznania się z tą historią. Poza tym 'wiktoriańska Anglia', to jedno z tych haseł, które przemawia do mnie w 100%. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emnildo, rozbroiłaś mnie swoim wyznaniem. :D Dziękuję! A książkę polecam, bo warto. Co do filmu - jest magiczny. Nieco teatralny, melodramatyczny, ale ten klimat... no i Gary Oldman. <3

      Usuń
    2. Mnie też Emnilda rozbroiła! ;)
      Obejrzyjcie najstarszą wersję Drakuli chyba z 1936 roku to dopiero można się wystraszyć, hi,hi to znaczy uśmiać! ;)

      Usuń
    3. To ta gdzie gra Bela Lugosi? Wiem, że podobno straszna jest "Nosferatu symfonia grozy" ale to chyba jeszcze wcześniejszy rok... :)

      Usuń
    4. Nosferatu masz rację jest wcześniejszy i teraz sprawdziłam, że pochodzi z 1922 roku i jest faktycznie przerażający, zapomniałam o nim na szczęście! ;) A te ekranizacje z lat 30-tych to mnie STRASZNIE śmieszą są takie groteskowe ale wiadomo wtedy przerażały dziś już mniej....nie pamiętam tytułów ale poszukaj Drakula z 193...i z pewnością znajdziesz....

      Usuń
    5. Ja jeszcze go nie oglądałam, muszę znaleźć odpowiedni moment na taki film. ;) A ten z lat 30-tych to najpewniej wersja z 1931r - taki klasyczny Dracula. :D Zaciekawiła mnie jeszcze wersja z 1979 roku http://www.filmweb.pl/film/Nosferatu+wampir-1979-8199...

      Usuń
  3. Ależ klimat! Wow, kocham takie zaangażowanie! Książkę z chęcią przeczytam, przyznam że wcześniej nie zwróciłam na nią uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zwróciłaś uwagi pewnie dlatego, bo dopiero co weszła do księgarni. :) I dziękuję za miłe słowa, to wiele dla mnie znaczy. :)

      Usuń
  4. Hrabia Drakula to mój ulubieniec, hi,hi na prawdę ....Jestem miłośniczką wiktoriańskich horrorów i uwielbiam ten mroczny klimat! Pięknie wyglądasz! Myślę, że nie tylko Drakula by się w Tobie zakochał ale i wszyscy co by cię ujrzeli! Uwielbiam czarną koronkę....ona króluje w mojej garderobie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement. :* A czarną koronkę też kocham, w niej zawsze dobrze się czuję. :)

      Usuń
  5. Ojoj, powiem Ci, że mnie Drakula Stokera nie przekonał, ale na tę powieść mam naprawdę ochotę :)
    Przy okazji piękna sukienka! I przyznam Emnildzie rację - wyglądasz jak Hiszpanka! Cudo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, przeczytaj - a nie pożałujesz. ;)
      Haha, bo ja mam taki właśnie trochę hiszpański typ urody, dziękuję. :)

      Usuń
  6. Zdjęcia piękne i fantastycznie oddają klimat! Co do samej książki - nie znam jeszcze oryginalnego "Draculi" (tzn. znam, ale tylko z filmu), więc jednak najpierw przeczytam pierwowzór Stokera, a dopiero potem pomyślę nad tą pozycją :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, jeśli spodobał Ci się film to na książce też się nie zawiedziesz! :)

      Usuń
  7. Wyglądasz przepięknie! Zaciekawiłaś mnie recenzją, na pewno przeczytam książkę. Ciekawe czy będzie audiobook.. Zabawnie się złożyło przy okazji ;) Kiedy czytałam Twój post, akurat słuchaliśmy piosenki "Bela Lugosi's Dead" ;) i w tym momencie zauważyłam, że wspomniałaś o nim w komentarzu. :) (ps. wiedziałaś, że wyszła trzecia Bridget Jones? bo premiera przeszła jakoś tak cichutko i większość osób chyba jest rozczarowana treścią...Trzeba będzie się przekonać w najbliższym czasie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o audiobooka to jak na razie nic mi nie wiadomo, jakby co dam znać. ;)
      Co do Bridget - tak, słyszałam... tylko nie wiem czy oby na pewno chcę się zapoznać z tą kontynuacją. Bridget bez Darcy'ego, w dodatku romansująca w sieci to już nie to. Bridget Jones jest dla mnie symbolem kobiety lat 90-tych i początków XXI wieku i chyba chcę, by tak zostało. :D

      Usuń
    2. Dzięki :)
      Tak, mam trochę podobne odczucia co do Bridget.. Jak tylko dowiedziałam, że Darcy nie żyje, ochota na czytanie zmalała mi o 70%. Daniela chyba też nie ma. Przeczytam mimo wszystko ;) i dam znać.. Wczoraj skończyłam "Wołanie kukułki" J.K. Rowling i mimo, że lekko wynudziłam się przez 3/4 książki, zakończenie wynagrodziło absolutnie wszystko. Może i tak będzie z Bridget. Miłego weekendu!! :)

      Usuń
    3. Jak już przeczytasz, to napisz mi czy w ogóle warto... Bo czytałam już parę recenzji i coraz bardziej się zniechęcam. No jak można było uśmiercić Darcy'ego, ja tego nie pojmuję. :/

      Usuń
  8. Świetne zdjęcia z fantastyczną stylizacją!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł brzmi jak tanie romansidło, ale Twoja recenzja bardzo mnie do tej książki zachęca! Jeśli jest już dostępna w bibliotekach, na pewno ją wypożyczę :) A Ty wyglądasz przepięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię kochana, że to nie tanie romansidło. Nawet za bardzo "odmóżdżyć się" przy tej książce nie można, bo ciągle trzyma w napięciu. :)
      Dziękuję! :)

      Usuń