czwartek, 5 lutego 2015

Elizabeth Gaskell - Żony i córki

Żony i córki to już moje piąte spotkanie z Elizabeth Gaskell. W dodatku spotkanie najdłuższe, bo powieść ta liczy sobie ponad osiemset stron i przeczytanie jej w całości zajęło mi sporo czasu - głownie dlatego, że prawie cały styczeń przeznaczyłam na naukę, by zdać szybko i bezboleśnie sesję.

Tym razem pani Gaskell zabiera nas do miasteczka o nazwie Hollingford. Jednym z jego mieszkańców jest doktor Gibson, człowiek poważany i lubiany w okolicy. Pan Gibson wcześnie stracił żonę, która po kilku latach małżeństwa zachorowała i zmarła, pozostawiając mu po sobie córeczkę. I to właśnie Molly, bo tak dziewczynka ma na imię, jest główną bohaterką powieści. Poznajemy ją jako beztroską czterolatkę, dla której całym światem jest dom i ukochany ojciec. Doktor Gibson i jego córka są tak mocno ze sobą zżyci, że rozumieją się bez słów, lecz czas biegnie nieubłaganie i Molly kończy wkrótce siedemnaście lat - wkracza w ten wiek, kiedy szczególnie potrzebne jest kobiece towarzystwo, porada i opieka. Pan Gibson wpada tym samym na pomysł, by powtórnie się ożenić. Niestety Molly nie potrafi zaakceptować decyzji ojca i pogrąża się w smutku. W tym czasie pomocną dłoń wyciąga do niej Roger, syn państwa Hamley.


Elizabeth Gaskell jak zawsze z niezwykłą dokładnością buduje realistyczny obraz angielskiego społeczeństwa epoki wiktoriańskiej. Nie zagłębia się wprawdzie w psychikę swoich postaci (co różni ją pod tym względem od Charlotte Brontë) jednak i bez tego ukazuje w interesujący, humorystyczny, czasem ironiczny sposób, szereg osobowości, które budzą naszą sympatię, bawią lub irytują.

Kogo najbardziej polubiłam? Hm... chyba nie mam jednej ulubionej postaci, ale na pewno do grona bohaterów budzących moją sympatię należy doktor Gibson. Uwielbiam jego sarkastyczne poczucie humoru i zdecydowany charakter, który uczynił z niego wspaniałego ojca i lekarza. Panu Gibsonowi zależało na ludziach i chyba to najbardziej mi się w nim spodobało. Co do naszej głównej bohaterki - Molly jest uosobieniem niewinności i uczciwości. Momentami była dla mnie aż nazbyt cierpliwa i po prostu za dobra, jakkolwiek to brzmi. Jej przeciwieństwo stanowi natomiast trzpiotowata Cynthia, córka nowej pani Gibson (o której za chwilę). Cynthia to jedna wielka zagadka. Chyba nie do końca wiedziała, czego chce od życia, nieświadomie idąc w ślady matki, która bynajmniej nie była dla niej autorytetem.

Nowa pani doktorowa zdecydowanie wygrywa mój prywatny ranking na najbardziej denerwującą postać. Ileż w tej kobiecie hipokryzji! Choć nigdy nie grzeszyła inteligencją, umiała zgrabnie manipulować ludźmi i stawiać na swoim. Clare nie była wprawdzie typową złą macochą, bo jakby nie patrzeć próbowała porozumieć się z Molly i stworzyć szczęśliwą, kochającą się rodzinę. Niestety nie zmienia to faktu, że pani Gibson to kobieta o bardzo płytkim umyśle, a jej życiową mantrę stanowią trzy słowa: co ludzie pomyślą.


Dla odmiany bardzo pozytywne wrażenie zrobiły na mnie postaci państwa Hamley. Okoliczny dziedzic i jego żona są jak ogień i woda. On ma porywczy charakter i jest szorstki w obyciu, ona zaś stanowi ucieleśnienie delikatności. Naprawdę polubiłam ich oboje, dziedzica przede wszystkim za rozbrajającą szczerość i oddanie dla żony, a panią Hamley za wrażliwość i uduchowienie. Te właśnie cechy odziedziczył po niej Osborne, ich starszy syn (i zarazem chyba najbardziej melancholijny bohater w całej twórczości Gaskell). Jak pewnie nie trudno się domyślić, jeśli jeden z braci udał się w matkę, drugi musi być podobny do ojca. I tak właśnie jest w tym przypadku, bo Roger Hamley to wierna kopia dziedzica, choć co prawda o łagodniejszym usposobieniu.

Długo mogłabym opowiadać o tej książce. Pani Gaskell tradycyjnie nie zawiodła, bo Żony i córki od początku do końca trzymają wysoki poziom. Nie mam też nic do zarzucenia tłumaczeniu, każdą stronę czyta się bardzo przyjemnie i  płynnie. Gdybym tylko dysponowała większą ilością wolnego czasu, pewnie skończyłabym tę powieść znacznie szybciej, zamiast rozwlekać czas czytania na dwa miesiące. W każdym razie i tak jestem zadowolona, że wreszcie poznałam tę książkę Gaskell i mogłam znów przenieść się do XIX wieku w swojej ulubionej słodko-gorzkiej odsłonie. A jeśli macie ochotę, historię Żon i córek możecie poznać również w wersji filmowej. W 1999r. powstał bardzo przyjemny, czteroodcinkowy miniserial wiernie oddający fabułę powieści. Jak na BBC przystało, jest to porządna produkcja zarówno pod względem aktorskim (Molly, Cynthia i Clare są trafione w dziesiątkę!) jak i wizualno-technicznym. Z czystym sumieniem polecam Wam i powieść i serial. :)

Za miłą lekturę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

15 komentarzy:

  1. Pięknie wydana książka, muszę się za nią rozglądnąć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, to wydanie jest cudowne! :)

      Usuń
  2. Ale masz cudowne wydanie! Ja mam niestety to wcześniejsze ze Świata Książki i, mimo że naprawdę dbam o książki, to mój egzemplarz jest cały pogięty, ma urwaną okładkę (już od nowości), pozaginane rogi i grzbiet złamany w kilkudziesięciu miejscach. Po tylko jednym czytaniu.
    Samą treść uwielbiam, cudownie się to czytało, a Cynthia jest jedną z ciekawszych bohaterek z tego typu literatury moim zdaniem :) Teraz tylko w serial muszę się zaopatrzyć, kocham serialowe Północ i południe (Ryś <3), więc Żony i córki też muszę obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, słyszałam już właśnie sporo negatywnych opinii o tym poprzednim wydaniu, że strasznie się niszczy, co zresztą nie dziwi przy takiej objętości.
      Serial jest świetny, na pewno Ci się spodoba. :)

      Usuń
  3. Książki nie czytałam, ale oglądałam serial BBC, bardzo fajny był :) Jak przeczytam te książki, która najbardziej chce w tym momencie przeczytać, to myślę, że zabiorę się za tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, szczególnie jeśli inne książki Gaskell Ci się podobały. :)

      Usuń
  4. Przyznaję, że nie przeczytałam dokładnie Twojej recenzji, bo właśnie zaczęłam czytać i chcę sobie wyrobić własną opinię :) Jak przeczytam, chętnie porównam wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, będę czekać na Twoją recenzję. :)

      Usuń
    2. Przeczytałam i jestem zakochana w tej powieści!!! Absolutnie cudowna :)

      Usuń
  5. I ja mam w planie tę książkę (nawet w tym samym wydaniu), ale obawiam się, że przy moim braku czasu będę te 800 stron czytała pół roku... o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no cóż - tak bywa. :D Ale lepiej czytać pół roku niż nie przeczytać wcale. ;)

      Usuń
  6. Rany, jak ja nie lubiłam Clare! Strasznie działała mi na nerwy :D Za to uwielbiałam śledzić, jak rozwija się charakter Molly, no i z taką samą jak ona przyjemnością odwiedzałam dom Hamley`ów. Chętnie przeczytałabym jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli widzę, że mamy podobne spostrzeżenia. :) Clare to istny koszmar, gdybym miała taką matkę albo co gorsza macochę chyba bym zwariowała. :D

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia :) A wiesz, że wczoraj w nocy czytałam właśnie o "Żonach i córkach" ;) Nie mogłam zasnąć i robiłam sobie spis książek, których akcja toczy się na angielskiej wsi.. Zachęciłaś mnie swoim opisem :) Teraz na pewno po nią sięgnę. Śliczna okładka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Jestem bardzo ciekawa tego spisu, może podzielisz się nim ze mną w wolnej chwili? :)

      Usuń